Randki o2

Raport Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej mówi, że ponad 25% ludzi na świecie miało dostęp do Internetu na koniec 2009 roku. Liczby szokują, a globalna sieć wciąga kolejnych użytkowników. Każdy, kto choć przez chwilę miał okazję jej używać wie, jakie możliwości daje to niesamowite narzędzie. Wykorzystywane do wielu celów, jest także miejscem, w które mnóstwo osób ucieka do wymyślonego, lepszego świata, gdzie kreuje drugie życie, nową rzeczywistość i wirtualne ‘ja’. Wchodzimy  w świat wirtualnych randek, spotkań i kontaktów. Jaki ma to wpływ na nasze prawdziwe życie?

Mówi się, że papier wszystko przyjmie. Internet także. Nie stanowi żadnej trudności założenie konta w jakimkolwiek serwisie i absolutne wypaczenie rzeczywistości- jestem 45-letnim mężczyzną z łysinką, w Internecie staję się 15-latkiem z problemami w szkole. Mam 16 lat, a zdjęcia, które zamierzam obejrzeć dozwolone są dla pełnoletnich- wystarczy klik w polu ‘potwierdzam, że ukończyłem 18 lat’ i nagle staję się osobą pełnoletnią, itd. Akcje społeczne dotyczące zagrożeń w internecie znane są szczególnie rodzicom małych dzieci, ale nie o tym chcę tu pisać. Chciałam się odnieść do konkretnego przykładu wykorzystania sieci dla wykreowania lepszego świata. Według mnie to smutna historia z odrobiną nadziei, ale ocenę zostawiam czytelnikom.

Bliska mi osoba, znajoma z pracy, od lat zwierzała mi się z bardzo uciążliwego i trudnego do rozwiązania problemu- wyszła za mąż za alkoholika. Zauroczona pięknymi słowami i obietnicami stanęła przed ołtarzem, urodziła dwójkę dzieci i ciągle wierzyła, że coś się zmieni. Bywało różnie- tygodnie spokoju burzyły dni, w których mąż: stracił pracę i musiał odreagować, spotkał kumpla i poszli pogadać, był zły i musiał poprawić sobie humor, dostał premię i poszedł świętować. Z czasem coraz częściej poprawiał sobie humor i coraz intensywniej świętował. Zamiast spakować siebie i dzieci- koleżanka wierzyła w zmianę i poprawę, poza tym mąż nie był agresywny, więc nie miała mocnego argumentu. Dzieci urosły, wyprowadziły się z domu, małżonek po kolejnym dyscyplinarnym zwolnieniu przestał szukać pracy. Problem się pogłębiał.

W ostatnich latach już bez cienia uśmiechu, zgaszona i smutna przychodziła do pracy. Bez makijażu, ubrana jakby wyszła wprost z łóżka. 45-letniej kobiecie trudno wytłumaczyć, że życie się dla niej nie skończyło, że czeka ją jeszcze dużo pozytywnych wydarzeń, tylko musi dać sobie szansę. Ponieważ nie byłam jedyną zorientowaną w sytuacji osobą- zrobiliśmy wspólną burzę mózgów- jak pomóc? Co robić? Gdzie szukać pomocy?

I nagle wydarzył się cud. Powrót do normalności trwał kilka tygodni- zaczęło się od zmiany fryzury, potem pojawił się makijaż, lepszy strój, aż w końcu uśmiech i pewność siebie. Zachodziliśmy w głowę, szeptaliśmy po kątach, ale nie mieliśmy odwagi zapytać. Szybko zostałam wtajemniczona- kogoś poznała. No tak, mogłam się spodziewać, nareszcie! Ale zaraz- a co z mężem, rozwodem? I tu przyszło zdziwienie- żadnego rozwodu nie będzie. Znajomość jest wirtualna, a ten mężczyzna nigdy nie widział jej na oczy- nie chce zdradzać męża. Po prostu zarejestrowała się w serwisie randkowym, poznała tam kilka osób, wśród nich kogoś, kto wydał jej się szczególnie interesujący. Więc trochę nagięła rzeczywistość- dla niego nie ma 45 tylko 38 lat, jest zadowoloną z życia rozwódką, a nie nieszczęśliwą mężatką, ma dobrze prosperującą firmę i żadnych zobowiązań. Każda rozmowa z nim to dobrze przemyślana strategia i drobne kłamstewka. Ale dzięki temu czuje się lepiej, wyraźnie odzyskała wiarę w siebie, jest pogodna i pewna siebie. Portal randkowy oczywiście tylko ułatwia sprawę- trudno zweryfikować podane w nim dane, zdjęcia, które załączyła do profilu pochodzą sprzed kilku lat i są niewyraźne, żeby trudno ją było zidentyfikować, a atmosfera, którą roztacza serwis Randki.o2.pl (polecenie koleżanki, która znalazła w tym portalu męża) sprzyja nawiązywaniu intymnych kontaktów.

Od tamtych wydarzeń minęło kilka miesięcy- wirtualnie wykreowana postać przełożyła się na rzeczywistość- uśmiech i dobre samopoczucie wróciły na stałe, pracuje z nami odmieniona, szczęśliwa kobieta. Internetowy romans trwa. Dwa tygodnie temu do sąd zadecydował o separacji.

Ps. Wiedziona ciekawością sprawdziłam Randki.o2.pl. Ten serwis, pomimo prostej budowy i braku wyszukanych funkcji, a także sporej ilości reklam (dzięki nim jest darmowy) ma w sobie coś intrygującego…